Podsumowanie tygodnia - 15-21 stycznia 2018

Jak to się mówi w branży – kolejny tydzień sportowych zmagań za mną! Ostatnie dni były dość ciężkie:


Poniedziałek


Zazwyczaj jest to dzień bez biegania, wyjątkowo jednak musiałem zrobić trening z niedzieli. W niedzielę podjąłem kolejną próbę morsowania, która odebrała mi siły na cały dzień. 20km to byłoby już za wiele. Dlatego taki właśnie poniedziałek. Zrobiłem sobie przebieżkę po mieście – Wilda, Łazarz a na końcu standardowo Malta. W centrum miasta powietrze było okropne, jakby ktoś założył mi maskę podłączoną do rury wydechowej albo komina. Malta na szczęście wypada pod tym względem trochę lepiej.


20km – 4:51/km 147bmp


Wtorek


W planie 10-12km recovery run. Zazwyczaj w takich przypadkach wybieram tę wyższą wartość, nie inaczej było teraz. Znowu Malta, znowu bieganie po ciemku, przydałaby się już wiosna. Bieg bez wielkiej historii, że tak się wyrażę.


12km – 5:19/km 142bmp


Środa / czwartek


W środę miałem zaplanowane 6km E + podbiegi 10 x 200m / 200m + 2km E. Dosyć fajny trening, który zazwyczaj szybko mija. Niestety wróciłem do domu o tak nieprzyzwoitej porze, że sobie odpuściłem. Dodatkowo w ciągu dnia nie udało się jeść regularnie, więc nawet nie byłoby energii na trening. Poszedłem spać.


W czwartek natomiast miało wpaść 15km do 145bmp. Stwierdziłem jednak, że jeśli muszę już odpuścić trening to lepiej zrezygnować ze zwykłej jednostki. Akcenty mają wyższy priorytet. Zabrałem się zatem za środowe podbiegi. Pierwsze 6km szło dość mozolnie, powietrze tego dnia było dość gęste – takie uroki miasta zimą. Właściwą część treningu wykonałem na mojej stałej miejscówce – akurat 200 metrowej górce na os. Armii Krajowej. 10 powtórzeń zleciało nie wiadomo kiedy i zanim się obejrzałem już jadłem kolację hehe :D


12km – 5:06 151bpm


Sobota


Tutaj mamy ewidentnie do czynienia z treningiem tygodnia. E 3km + stretching 5′ + fartlek 9’/8’/7’/6’/5’/4’/3’/2’/1′ na 3′, szybkie spokojnie po 4:00-4:10km + E 1km. Wygląda niewinnie, prawda? Tylko 3km na początku i potem jakieś minuty. Jednak jeśli przeliczymy sobie tempo i minuty na dystans wyjdzie łącznie 20km i 45 minut w tempie 4:00-4:10. To już brzmi poważniej. Na domiar złego, na chodnikach zalegało jeszcze sporo śniegu, który czynił ten trening jeszcze trudniejszym. Postanowiłem pokręcić kółka na Malcie. Założyłem butki Inov8 X-Talon 212 z agresywnym bieżnikiem. Są już trochę podniszczone, ale na śnieg nadają się idealnie.


Początek bardzo niemrawy, jakoś nie czułem mocy. Byłem też chyba trochę głodny. Po 2km zjadłem żel energetyczny z kofeiną, żeby złapać trochę wiatru w żagle. Po 3km krótkie rozciąganko. Trochę dynamicznych wymachów, trochę zwykłego statycznego rozciągania. Wyrównanie oddechu, oczyszczenie umysłu i lecimy pierwszy 9-minutowy odcinek. Mam taką swoją prywatną teorię dotyczącą biegania jakichkolwiek interwałów. Jeśli dasz radę zrobić pierwszy odcinek, zrobisz wszystkie. Dlatego pierwszy jest najtrudniejszy. Nie jestem jeszcze wtedy do końca rozgrzany i zazwyczaj jest dosyć ciężko. Tak też było i tym razem. Zacisnąłem jednak zęby i cisnąłem swoje. Tętno doszło do 181. 9 minut minęło uff! Przebiegłem 2,2km, tempo 4:05 czyli jesteśmy w domu. Dam radę. Kolejne interwały były już dużo łatwiejsze. Dodatkowo każdy następny odcinek był minutę krótszy, co też pozytywnie działa na głowę.


Zrobiłem prawie wszystkie odcinki w zakładanym tempie, oprócz jednego. 2 minutowy fartlek wypadł akurat pod sporą górkę, wyszło 4:39. Generalnie w granicach błędu statystycznego :)


20km – 4:32 165bpm


Niedziela


Luźne 20 km wybieganie. Ostatnio jeśli chodzi o wybór trasy jestem mało kreatywny – znowu Malta :D. Początek pobiegłem razem z Asią, zrobiliśmy kilka fotek, a potem każdy swoje. Czułem się odrobinę zajechany po wczoraj, ciężko było mi dotrzymać kroku tej ładniejszej połówce blogobieganiu.com. Z czasem zacząłem się rozkręcać, złapałem rytm. Bardzo przyjemny, niedzielny bieg :)


20km – 4:58 146 bpm


Podsumowanie


Bardzo ciężki tydzień, głównie z powodu małej ilości czasu. Treningi były wpakowane na styk. Na jakieś większe rozciąganie czy ćwiczenia na siłowni niestety zabrakło godzin w dobie. Mimo to, udało się nabiegać 84km w tym 2 akcenty. Jestem zadowolony :)